Pasja jest przewodnikiem do największych tajemnic...Poczuj ze mną jej smak...


7 września 2011

Wawrzyniecka jajecznica na zgliwiałym serku




Jajecznica na zgliwiałym serku... dla niektórych to conajmniej dziwna nazwa ... a u mnie wywołuje ona lawinę wspomnień... bielony dom mojej babci na wsi, do którego my "miastowi" zjeżdżaliśmy co piątek by do późnych godzin wieczornych w niedzielę, napełniać go naszym krzykiem i głośnym śpiewem... Było nas trochę... Jeden pokój i kuchnia... a braci przyjeżdżających na wieś czterech... piąty na miejscu. Każdy z nich przytargał ze sobą żonę i conajmniej dwójkę dzieci... Jak myśmy się tam mieścili??? Nie mam pojęcia... Spało się w stodole na sianie, myło w misce, wode ze studni nabierało. Wszystko się razem robiło... Mamy lepiły pierogi, które potem gotowały na prawdziwym piecu, wujkowie w polu pomagali, a ja z kuzynami i kuzynką robiliśmy...  zamieszanie... Cudne czasy... Zawsze jak zjeżdżaliśmy na wieś, babcia witała nas właśnie jajecznicą na zgliwiałym serku... "Nastawiała" na ser koło wtorku - środy tak by na piątek był w sam raz... Myśmy się na tę jajecznicę doczekać nie mogli... Moje dzieci takich wspomnień nie będą miały... One już niestety "czysto miastowe" są :( One na wakacje do babci nie pojadą... bo jedną babcię mają trzy bloki niżej a drugą dwa piętra nad nami ... a bielonej chatki już nie ma... i babci mojej też...

Od razu Wam mówię... Nie próbujcie tej sztuki z kupowanego sera choćby się Wam wydawało że pyszny jest... Uwierzcie... Przetestowałam chyba wszystkie dostępne na rynku białe sery - nie da się...  Spleśnieje na zielono i tak się zaśmierdzi że .... że nie powiem co... ;) Natomiast jeśli macie dostęp do prawdziwego wiejskiego sera to polecam Wam ten przepis baaardzo :)


Składniki:

biały wiejski tłusty ser (taka spora garść)
2-3 jajka
sól
masło

Zaczynamy od tzw "nastawienia sera na zgliwienie". Robi się to 3-4 dni wcześniej. Ser należy pokruszyć i wyłożyć na talerzyk. Gdzieś kiedyś przeczytałam że do procesu gliwienia sera daje się odrobinę soli... Nie wiem.. moim zdaniem sól konserwuje a tu chodzi o rzecz zgoła odmienną ;) Nie wiem czy babcia soliła - już się od niej nie dowiem. Tata twierdzi że nie soliła - i ja nie solę.  Szczelnie przykryć spodkiem i odstawić w ciepłe miejsce do zgliwienia. Ser powinien zrobić się lekko kremowy. Przypomina zapachem.... hmmmm gorgonzolę troche ;) Ma dosyć intensywny zapach ;) Wrzucamy taki ser na rozgrzane masło i smażymy. (na zdjęciach starałam się pokazać kolejne etapy przygotowywania i smażenia sera). Gdy nabierze konsystencji takiej jaką ma rozpuszczony żółty ser lub hmmmm za przeproszeniem nagrzanej w słońcu gumy do żucia ;) to znaczy że jest usmażony wystarczająco ;) Teraz wbijamy szybko jajka i intensywnie mieszamy by nie porobiły się twarde grudki z sera (choć ja osobiści też je lubię ). Smażymy aż mocno się zetnie. Ja normalne jajecznice uwielbiam takią "ruszaną" tzn lekko ściętą...  ta jednak ma być ścięta mocno. Ona się zrobi taka... plastyczna :) Posolić i.... nie powiem zjeść -  ale rozkoszować się jej smakiem :)
Smacznego :)






12 komentarzy:

  1. Wspomienia z bobytu na wsi .. i babci kuchnia.. Tak, to są smaki o których nie można zapomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne wspomnienia...trochę zazdroszczę:) Serek uwielbiam, mój Tato robił... Jajecznicy nie jadłam z takim serkiem, ale wszystko przede mną:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. te zdjęcia są takie pyszne. że ma się ochotę poczuc taki klimat wsi i spróbowac jajecznicy z tym serkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo Wam dziękuje i jeszcze raz zachęcam do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki smazony serek, to tez wspomnienia z mojego dziecinstwa. Jadlam go TYLKO u babci w wielkopolsce. u nas na mazowszu serek nigdy sie nie udal.
    pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniala jajecznica na "zmadrzalym serku" bo taka, plesniejacy bialy ser, przybral nazwe w moim regionie. Topiony na maselku a nastepnie smazony z jajkami przyprawiony swiezym pieprzem i odrobina soli. Pyszny
    Odkad pamietam przyrzadzany przez moja prababcie pozniej babcie, mame a teraz mnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Odkąd umieściłam tę jajecznicę na liście rzeczy do zrobienia (z pół roku jest na samym szczycie!) co spojrzę na nazwę, to leci mi ślinka! Nie wymyśliłam jeszcze skąd wziąć właściwy twaróg, żeby nie wyszło mi coś koszmarnego. Czy bezpiecznie będzie spróbować z którymś ze sklepowych? Czy koniecznie musi być wsiowy? Mieszkam na wsi, ale u nas nikt twarogami się nie para :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja próbowałam wiele razy prawie ze wszystkimi i nie udało się :( Nie wiem z czego to wynika ale nic z tego nie wyszło. U nas sa raz w tygodniu wiejskie sery, mleko i śmietana.... może tak poszukaj...

      Usuń
  8. Nawet o tym napisałaś, że sklepowe zielenieją, zapomniałam! Cóż, będę musiała poczekać, aż spotkam na swojej drodze jakiś prawdziwy ser :) (A tak swoją drogą - jak wydasz książkę kucharską to pierwsza ją kupię!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha Kochana jesteś :) Uwzględnię to zatem przy obliczaniu szacowanego nakładu i zwiększę jego ilość z zakładanych wstępnie 5 do 6 szt :D

      Usuń