Pasja jest przewodnikiem do największych tajemnic...Poczuj ze mną jej smak...


2 września 2016

Sałatka z roszponką, szynką, mozarellą i orzechami nerkowca w miodowym dresingu



Dzisiejsza propozycja to przepis na absolutnie genialną sałatkę. Tak prosta, a jednocześnie tak pyszna, zachwycająca bogactwem smaków. Jej tajemnica to przepyszna kruchuteńka szynka Hańderek, wędzona w dymie olchowo-bukowym, idealnie komponująca się słodkim smakiem melona i miodu. Bardzo, ale to bardzo Wam polecam :)


Składniki:
220g mango
180g szynki spod powału Hańderek (klik)
200g roszponki
kulki sera mozarella
2 łyżki oliwy
2 łyżeczki soku z cytryny
3 łyżeczki miodu
sos balsamico
orzechy nerkowca do posypania 


Mango pokroić w kostkę, Szynkę w paseczki. Roszponkę ułożyć w talerzu. Dodać pokrojone mango i szynkę oraz kulki mozzarelli. Oliwę wymieszać z sokiem z cytryny i miodem. Dresingiem polać sałatkę. Całość posypać orzechami nerkowca i delikatnie polać sosem balsamico. Podawać od razu. Smacznego :)




 
 



http://handerek.com.pl/ 


Szynka spod Powału z Dymnej Chaty Firmy Hańderek to wyrób najwyższej klasy nagrodzony znakiem Top Produkt. 
Pyszna, idealnie kruchuteńka. 

Inspiracją jej powstania były dawne dymne (kurne) chaty w których najwyższej klasy wędliny wędzone są przez długi czas w naturalnym dymie olchowo-bukowym i doprawiane są regionalnymi sposobami.  Proces ten nadaje jej wyjątkowy smak i zapach. 
Zachęcam Was do spróbowania tych wyjątkowych wędlin




1 września 2016

Ziemniaki z soczewicą i serem feta



Kiedy za oknem żar się leje z nieba nie mam ochoty na siedzenie godzinami w kuchni i przygotowywanie wymyślnych obiadów. W takie dni najchętniej jemy coś szybkiego i prostego w przygotowaniu. Dzisiejszą inspirację zaczerpnęłam z nowej książki która pojawiła się na naszym rynku księgarskim za przyczyną Wydawnictwa Samo Sedno: "Strączki" autorstwa Marii Banach. O książce słów kilka będzie za chwilę a póki co zapraszam na obłędnie pyszne ziemniaki z soczewicą. Baaaardzo, ale to bardzo Wam polecam :)


Składniki:
1 kg młodych ziemniaków
200g zielonej soczewicy
2 liście laurowe
2 ziela angielskie
100g sera feta
sól
oliwa
posiekany szczypiorek
posiekana pietruszka
posiekany tymianek
1-2 łyżka podsmażonego boczku lub skwareczków (klik)


Ziemniaki (najlepiej o podobnej wielkości) dokładnie umyć i natrzeć oliwą . Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i oprószyć solą.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temp 200 stopni 40-60 minut (w zależności od wielkości ziemniaków). Stopień upieczenia sprawdzić nakłuwając ziemniaka. Powinien być mięciuteńki.
W tym samym czasie soczewicę wypłukać, zalać wodą, dodać liście laurowe i ziela angielskie. Lekko posolić. Gotować ok. 25 minut. Po tym czasie odcedzić.
Upieczone ziemniaki wymieszać z soczewicą, pokruszyć na wierzch ser feta i posypać posiekanymi ziołami. Dla amatorów mięsnej wersji można dodać podsmażony boczek lub skwarki. Podawać z kleksem kwaśnej śmietany lub jogurtem. Smacznego :)










Rośliny strączkowe to nieograniczone bogactwo wartości odżywczych. Groch, soja, bób czy fasolka niegdyś popularne, a nawet pospolite zaczęły być lekko zaniedbywane. Teraz na szczęście znów wracają w blasku na polskie stoły.  Sama dopiero od niedawna zaczęłam na nowo wprowadzać do swojej kuchni potrawy z ciecierzycy i soczewicy. 
Czy fasolka zawsze musi się kojarzyć tylko z klasyczną fasolką po bretońsku? Czy bób to tylko w wersji gotowanej z wody? A czy z grochu tylko grochówkę umiemy robić? Niestety w większości nadal myślimy stereotypowo i ciężko jest uwierzyć że np z czerwonej ciecierzycy można zrobić... uwaga... lody :) 

Maria Banach autorka książki "Strączki". Zdobywczyni pierwszego w Polsce tytułu BlogerChefa w ogólnopolskim konkursie kulinarnym dla blogerów. Od 6 lat prowadzi bloga www.gruszkazfartuszka.pl   


Książka zawiera blisko 90 przepisów z wykorzystaniem roślin strączkowych nie tylko do dań głównych, ale i do przekąsek czy deserów. Wspaniała kopalnia inspiracji, świeże i nowe spojrzenie na strączki. Każdy z przepisów zilustrowany jest pięknymi zdjęciami pobudzającymi nasz apetyt :) Ponad 200 stron w twardej oprawie. 
Następne w kolejności są lody z czerwonej ciecierzycy :) Po resztę przepisów zapraszam Was do książki, którą gorąco Wam polecam :)









25 sierpnia 2016

Gofry kawowe z kremem śmietankowym, jeżynami i sosem karmelowym



Fenomenalne!!! Tak bym je określiła jeśli miało by paść tylko jedno słowo... Były już gofry klasyczne (klik), czekoladowe (klik), a dzisiaj pora na kawowe. Czasami pomysły na różne dania czy smakołyki obmyślam godzinami a bywa i tak, że rodzą się głowie nagle tak jak dzisiaj ;) Leżałam sobie na leżaczku i grzałam w ciepłych promykach zachodzącego słońca. Miałam ochotę na coś wyjątkowego... kawowego... słodkiego... Sos karmelowy to jeden z moich ulubionych. Ten z przepisu Kasi z bloga Gotuję bo lubię (klik) wykorzystuję do lodów, deserów i mrożonej kawy. Od dzisiaj będzie towarzyszył moim gofrom kawowym :) Skuście się na nie koniecznie :) Smakują nie tylko o poranku z mocnym espresso, ale o każdej porze dnia. Bardzo, bardzo Wam polecam :)


Składniki na 12 gofrów:
2 szkl mąki pszennej
2 jajka
1 szkl mleka
1 szkl wody gazowanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżeczki cukru 
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
4 łyżki oleju
szczypta soli

ponadto:
250g serka mascarpone
250g śmietany kremówki
4 łyżeczki cukru pudru
świeże jeżyny
listki mięty do dekoracji 

Składniki na sos karmelowy:
110g cukru
50g masła
180g śmietany kremówki

Cukier umieścić w rondelku (najlepiej teflonowym) i podgrzewać na wolnym ogniu do momentu całkowitego rozpuszczenia (nie mieszać w tym czasie). Gdy się już rozpuści podgrzewać jeszcze chwilę, dodać masło i cały czas mieszać najlepiej rózgą.  Gdy się zagotuje zwiększając objętość wlać połowę śmietanki i podgrzewać do lekkiego zgęstnienia. Następnie zdjąć z ognia, chwilkę odczekać i wlać pozostałą kremówkę dobrze rozmieszać rózgą. Wystudzić i wstawić do lodówki. 


Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Pozostałe składniki bardzo dokładnie zmiksować. Pianę delikatnie wmieszać na koniec do ciasta.
Gofry piec ok 2 minuty na złoto. (nie otwierać gofrownicy podczas pieczenia). Upieczone stawiać pionowo na kratce.

Śmietanę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodawać cukier puder. Serek mascarpone zmiksować lekko i wmieszać delikatnie do kremówki. Całość krótko zmiksować.

Gofry podawać z kremem, polać sosem karmelowym i udekorować jeżynami. Smacznego :)







 

24 sierpnia 2016

Ekstremalnie czekoladowy truflowy sernik z orzechami



Dzisiaj coś dla miłośników czekolady :) Ekstremalnie czekoladowy sernik o truflowej konsystencji na ciemnym kakaowym spodzie z całym mnóstwem chrupiących orzechów włoskich. Idealne połączenie smaków. Sernik najlepiej smakuje jak podajemy go w temperaturze pokojowej. Warto więc wyjąć go wcześniej z lodówki przed serwowaniem. Bardzo, ale to bardzo Wam polecam :)


Składniki na spód:
250g ciasteczek digestiwe w czekoladzie
3 łyżki kakao
95g masła
spora garść orzechów włoskich (niesiekanych)

Ciasteczka włożyć do woreczka i potłuc wałkiem na drobne kawałeczki (nie mielić ich na pył w malakserze). Przesypać do miski. Dodać kakao i wymieszać. Wlać rozpuszczone masło i wymieszać raz jeszcze.
Blaszkę 22x22 wyłożyć papierem do pieczenia. Masą ciasteczkową wyłożyć dokładnie spód. Orzechy wysypać na wierzch (nie siekać ich) dokładnie je rozprowadzić i lekko docisnąć. Wstawić do lodówki lub zamrażarki na czas przygotowywania masy serowej.

Składniki na masę serową:
750g sera białego zmielonego trzykrotnie 
100g masła rozpuszczonego
3 duże jajka
65g śmietany kremówki 30%
100g czekolady mlecznej
100g czekolady gorzkiej
2 kopiate łyżki czekolady w proszku do picia
2 płaskie łyżki budyniu waniliowego
4 łyżki kakao gorzkiego
3 łyżki cukru pudru
ziarenka z 1 laski wanilii lub dwie łyżeczki ekstraktu (klik)

Masło i czekolady rozpuścić. Ser dokładnie zmielić. Wszystkie składniki umieścić w malakserze i bardzo dokładnie zmiksować. Masę serową wylać na wcześniej schłodzony spód.
Blaszkę wstawić do wcześniej nagrzanego piekarnika i piec 15 minut w temp 180 stopni. Po tym czasie zmniejszyć temp do 150 stopni i piec kolejne 50 minut. Wyjąc wystudzić i wstawić na noc do lodówki.
Dobrze schłodzony sernik wyjąć z lodówki i pokroić na 16 równych kawałków (4x4).
Wierzch oprószyć gorzki kakao.

Składniki do dekoracji:
200g śmietany kremówki
2-3 łyżeczki cukru pudru
czekoladowe ozdoby do dekoracji (klik)

Śmietanę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder. Śmietanę przełożyć do worka cukierniczego z tylką dekoratorską. Na każdym kawałeczku sernika zrobić rozetkę ze śmietany a w jej środek wbić dekorację czekoladową.
Zanim podamy ciasto na stół dobrze jest je wcześniej wyjąć i zostawić w temperaturze pokojowej na ok 15-20 minut. Smacznego :)


 




23 sierpnia 2016

Lwów - moje magiczne wakacje




Kochani dzisiejszy wpis będzie nie do końca kulinarny... Nie będę Was zachęcała do samodzielnego przygotowania sobie czegoś pysznego w domowym zaciszu, a do wyjścia z niego i spróbowania czegoś zupełnie innego.
Chcę się z Wami podzielić wrażeniami z moich tegorocznych wakacji... Króciuteńkich, zaledwie kilkudniowych, ale jednak cudownych i wyjątkowych. W tym roku z różnych względów o których nie będę się tu rozwodziła nie mogliśmy pojechać w miejsca kojarzące się z urlopem. Nie było morza, jezior czy dzikich plaż... W tym roku chciałam zobaczyć kawałeczek pięknej Polski zwiedzając ją wzdłuż wschodniej granicy. Ostatnie trzy dni na których chciałabym się mocniej skupić to cudowne chwile jakie spędziliśmy poza granicami kraju - we Lwowie.To właśnie o nim chcę Wam króciutko opowiedzieć i gorąco zachęcić do jego odwiedzenia

Lwów to przepiękne miasto o zupełnie niepowtarzalnym klimacie. Fascynująca historia, przepiękne zabytki i cudowni ciepli ludzie. Wróciłam tak oczarowana tym miastem, że już planujemy nie tylko w głowie ale i bardziej realnie kolejny wyjazd zarówno do tego pięknego miasta jak i dalej - na Zakarpacie, by nacieszyć oczy piękną przyrodą i zasmakować pysznych smakołyków kuchni Ukraińskiej.

Lwów uważany jest za najbardziej polskie z miast Ukrainy. Na każdym kroku słychać tu język polski, spotyka się mieszkańców doskonale mówiących po polsku, z których większość ma w swoich korzeniach przodków z naszego kraju. W restauracjach czy kawiarniach często można znaleźć dwujęzyczne menu, ale powiem Wam że nawet jeśli takowego nie ma, to język ukraiński jest tak dźwięczny i zrozumiały, że bez problemu można się porozumieć.

Co mogę powiedzieć po tych niespełna trzech dniach spędzonych we Lwowie? Przede wszystkim to, że to za krótko... Zdecydowanie za krótko... Tyle chciałabym tam zobaczyć i zwiedzić, a czas tak mocno nas ograniczał... 
Bardzo dobrym pomysłem było zwiedzanie miasta i jego podziemi z licencjonowanym przewodnikiem. Taka forma jest dużo bardziej ubogacająca, niż samodzielne bieganie po mieście z folderem w ręku. Można zobaczyć o wiele więcej i więcej się dowiedzieć. Oczy otwierają się szerzej i więcej dostrzegają, a diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach ;) . Jestem pewna, że gdybym była samodzielnie to nawet nie przyszło by mi do głowy, że jest coś takiego jak trasa "Podziemia Starego Miasta" czy "Dachami Lwowa". Z takiej perspektywy raczej rzadko się ma możliwość oglądania miasta, a jest co podziwiać...

Cmentarz Łyczakowski.... Obowiązkowy punkt do odwiedzenia przy okazji wizyty we Lwowie. Miejsce niesamowite... Jedna z najsłynniejszych polskich nekropolii, zaprojektowana jako cmentarz krajobrazowo-parkowy, miejsce spacerów, refleksji i zadumy. Usytuowany na cudownym pagórkowatym terenie z mnóstwem zieleni i alejek. Przepiękne pomniki, kaplice i obeliski.
Sława cmentarza to nie tylko jego piękno, ale także sławni ludzie tu pochowani: poeci, artyści, naukowcy, malarze, pisarze i wojskowi. Nie można mówić o Cmentarzu na Łyczakowie i nie wspomnieć o kwaterach powstańców i Orląt Lwowskich. Na zwiedzanie i podziwianie samego tylko cmentarza potrzeba moim zdaniem co najmniej kilka dni...

Pomniki, teatry, katedry i kościoły każdego możliwego wyznania... We Lwowie jest ich ogrom.   Zabytki tak piękne, że aż kręci się w głowie... I to wszystko w jednym tylko mieście...
Lwów to nie tylko architektura, to także, a  może przede wszystkim jego mieszkańcy... Ludzie ciepli, ogromnie serdeczni, przyjaźni i bezinteresowni. Uśmiechnięci i pomocni na każdym kroku
 
Kuchnia kresowa to ogrom i bogactwo smaków. Na pierwszym miejscu moim zdaniem zupa solanka. Przygotowywana na bazie wywaru z kilku mięs i smażonej kiełbasy i boczku, z dodatkiem kiszonych ogórków, oliwek, cytryny i kwaśnej śmietany. To moje odkrycie :)
Pierogi... na 1000 różnych sposobów i smaków. Te z wątróbką oczarowały mnie bez reszty, ziemniaki z farszami, drożdżowe placki z cebulą, czy cała paleta pieczonych mięs to tylko początek z całego wachlarza możliwości. Na deser
idealnie kremowa i cudowna czekolada do picia, strudel z jabłkami i kosmicznie mocna ormiańska kawa parzona na piasku, . Wielokulturowość... wszędzie i na każdym kroku...To znak rozpoznawczy tego miasta.

Chciałabym Was gorąco zachęcić do odwiedzenia tego wyjątkowego miejsca. Z całego serca polecam zwiedzanie go z przewodnikiem.

 Nas we Lwowie rozkochał Edward. Rodowity Lwowianin z imponującymi wiadomościami, zakochany w swoim mieście, opowiadający o nim z tak wielka pasją i miłością, że nie sposób się tym nie zarazić :) Wszystko w języku polskim z ogromnym poczuciem humoru i polotem.
 

  

Zerknijcie na jego stronę: www.owlwow.com 


http://www.owlwow.com/


Znajdziecie tam propozycje na spędzenie cudownych chwil we Lwowie. Są wycieczki piesze i rowerowe. Jest Lwów średniowieczny i współczesny, są wycieczki połączone z grami miejskimi, gdzie zbierając kolejne wskazówki poruszacie się po mieście, oraz wycieczki teatralizowane-kostiumowe pomagające lepiej wczuć się w klimat omawianej epoki (np. Nocna Straż Lwowa i Opiekunowie wspomnień) Każdy znajdzie coś dla siebie ;)  Wiem, że ma w planach jeszcze wiele nowych atrakcji. Zachęcam Was do kontaktu e-mailowego poprzez formularz na jego stronie (klik)  (wszystko jest w języku polskim), lub telefonicznie pod numerem: +380 677 322 922 
Bardzo, bardzo Wam polecam. To będą magiczne chwile :) 



 


Ja natomiast nie mogę się doczekać przełomu kwietnia i maja i naszej wycieczki na Zakarpacie. Odliczam dni...

A Lwów? Cóż... Mam nadzieję, że będę miała jeszcze niebawem okazję tam powrócić, przecież posłałam balonik z marzeniem do nieba ;)