Pasja jest przewodnikiem do największych tajemnic...Poczuj ze mną jej smak...


23 sierpnia 2016

Lwów - moje magiczne wakacje




Kochani dzisiejszy wpis będzie nie do końca kulinarny... Nie będę Was zachęcała do samodzielnego przygotowania sobie czegoś pysznego w domowym zaciszu, a do wyjścia z niego i spróbowania czegoś zupełnie innego.
Chcę się z Wami podzielić wrażeniami z moich tegorocznych wakacji... Króciuteńkich, zaledwie kilkudniowych, ale jednak cudownych i wyjątkowych. W tym roku z różnych względów o których nie będę się tu rozwodziła nie mogliśmy pojechać w miejsca kojarzące się z urlopem. Nie było morza, jezior czy dzikich plaż... W tym roku chciałam zobaczyć kawałeczek pięknej Polski zwiedzając ją wzdłuż wschodniej granicy. Ostatnie trzy dni na których chciałabym się mocniej skupić to cudowne chwile jakie spędziliśmy poza granicami kraju - we Lwowie.To właśnie o nim chcę Wam króciutko opowiedzieć i gorąco zachęcić do jego odwiedzenia

Lwów to przepiękne miasto o zupełnie niepowtarzalnym klimacie. Fascynująca historia, przepiękne zabytki i cudowni ciepli ludzie. Wróciłam tak oczarowana tym miastem, że już planujemy nie tylko w głowie ale i bardziej realnie kolejny wyjazd zarówno do tego pięknego miasta jak i dalej - na Zakarpacie, by nacieszyć oczy piękną przyrodą i zasmakować pysznych smakołyków kuchni Ukraińskiej.

Lwów uważany jest za najbardziej polskie z miast Ukrainy. Na każdym kroku słychać tu język polski, spotyka się mieszkańców doskonale mówiących po polsku, z których większość ma w swoich korzeniach przodków z naszego kraju. W restauracjach czy kawiarniach często można znaleźć dwujęzyczne menu, ale powiem Wam że nawet jeśli takowego nie ma, to język ukraiński jest tak dźwięczny i zrozumiały, że bez problemu można się porozumieć.

Co mogę powiedzieć po tych niespełna trzech dniach spędzonych we Lwowie? Przede wszystkim to, że to za krótko... Zdecydowanie za krótko... Tyle chciałabym tam zobaczyć i zwiedzić, a czas tak mocno nas ograniczał... 
Bardzo dobrym pomysłem było zwiedzanie miasta i jego podziemi z licencjonowanym przewodnikiem. Taka forma jest dużo bardziej ubogacająca, niż samodzielne bieganie po mieście z folderem w ręku. Można zobaczyć o wiele więcej i więcej się dowiedzieć. Oczy otwierają się szerzej i więcej dostrzegają, a diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach ;) . Jestem pewna, że gdybym była samodzielnie to nawet nie przyszło by mi do głowy, że jest coś takiego jak trasa "Podziemia Starego Miasta" czy "Dachami Lwowa". Z takiej perspektywy raczej rzadko się ma możliwość oglądania miasta, a jest co podziwiać...

Cmentarz Łyczakowski.... Obowiązkowy punkt do odwiedzenia przy okazji wizyty we Lwowie. Miejsce niesamowite... Jedna z najsłynniejszych polskich nekropolii, zaprojektowana jako cmentarz krajobrazowo-parkowy, miejsce spacerów, refleksji i zadumy. Usytuowany na cudownym pagórkowatym terenie z mnóstwem zieleni i alejek. Przepiękne pomniki, kaplice i obeliski.
Sława cmentarza to nie tylko jego piękno, ale także sławni ludzie tu pochowani: poeci, artyści, naukowcy, malarze, pisarze i wojskowi. Nie można mówić o Cmentarzu na Łyczakowie i nie wspomnieć o kwaterach powstańców i Orląt Lwowskich. Na zwiedzanie i podziwianie samego tylko cmentarza potrzeba moim zdaniem co najmniej kilka dni...

Pomniki, teatry, katedry i kościoły każdego możliwego wyznania... We Lwowie jest ich ogrom.   Zabytki tak piękne, że aż kręci się w głowie... I to wszystko w jednym tylko mieście...
Lwów to nie tylko architektura, to także, a  może przede wszystkim jego mieszkańcy... Ludzie ciepli, ogromnie serdeczni, przyjaźni i bezinteresowni. Uśmiechnięci i pomocni na każdym kroku
 
Kuchnia kresowa to ogrom i bogactwo smaków. Na pierwszym miejscu moim zdaniem zupa solanka. Przygotowywana na bazie wywaru z kilku mięs i smażonej kiełbasy i boczku, z dodatkiem kiszonych ogórków, oliwek, cytryny i kwaśnej śmietany. To moje odkrycie :)
Pierogi... na 1000 różnych sposobów i smaków. Te z wątróbką oczarowały mnie bez reszty, ziemniaki z farszami, drożdżowe placki z cebulą, czy cała paleta pieczonych mięs to tylko początek z całego wachlarza możliwości. Na deser
idealnie kremowa i cudowna czekolada do picia, strudel z jabłkami i kosmicznie mocna ormiańska kawa parzona na piasku, . Wielokulturowość... wszędzie i na każdym kroku...To znak rozpoznawczy tego miasta.

Chciałabym Was gorąco zachęcić do odwiedzenia tego wyjątkowego miejsca. Z całego serca polecam zwiedzanie go z przewodnikiem.

 Nas we Lwowie rozkochał Edward. Rodowity Lwowianin z imponującymi wiadomościami, zakochany w swoim mieście, opowiadający o nim z tak wielka pasją i miłością, że nie sposób się tym nie zarazić :) Wszystko w języku polskim z ogromnym poczuciem humoru i polotem.
 

  

Zerknijcie na jego stronę: www.owlwow.com 


http://www.owlwow.com/


Znajdziecie tam propozycje na spędzenie cudownych chwil we Lwowie. Są wycieczki piesze i rowerowe. Jest Lwów średniowieczny i współczesny, są wycieczki połączone z grami miejskimi, gdzie zbierając kolejne wskazówki poruszacie się po mieście, oraz wycieczki teatralizowane-kostiumowe pomagające lepiej wczuć się w klimat omawianej epoki (np. Nocna Straż Lwowa i Opiekunowie wspomnień) Każdy znajdzie coś dla siebie ;)  Wiem, że ma w planach jeszcze wiele nowych atrakcji. Zachęcam Was do kontaktu e-mailowego poprzez formularz na jego stronie (klik)  (wszystko jest w języku polskim), lub telefonicznie pod numerem: +380 677 322 922 
Bardzo, bardzo Wam polecam. To będą magiczne chwile :) 



 


Ja natomiast nie mogę się doczekać przełomu kwietnia i maja i naszej wycieczki na Zakarpacie. Odliczam dni...

A Lwów? Cóż... Mam nadzieję, że będę miała jeszcze niebawem okazję tam powrócić, przecież posłałam balonik z marzeniem do nieba ;)







 




  


 



 
 





 


























































































































 





























22 sierpnia 2016

Makaron tagliatelle z boczkiem i serem pleśniowym



Dzisiejszy wpis, to propozycja wprost idealna dla zabieganych i zapracowanych. Taka wariacja na temat carbonara. Prosto, szybko i przepysznie.  Makaron w towarzystwie lampki białego wytrawnego wina Marani tworzy zestaw idealny do eleganckiej kolacji przy świecach ;) Bardzo, ale to bardzo Wam polecam :)


Składniki:
250g makaronu tagliatelle
120g sera z błękitną pleśnią (np lazur)
3/4 szkl śmietany 30%
2 żółtka
10-15dkg boczku gotowanego
1 łyżka masła
pieprz

Makaron ugotować w osolonym wrzątku. Boczek pokroić w paseczki i podsmażyć na maśle. Ser pokruszyć i wrzucić na patelnię. Dokładnie rozpuścić. Żółtka roztrzepać ze śmietaną. Wlać i chwilkę podgrzewać na wolnym ogniu. Doprawić. Zdjąć z ognia. Wrzucić makaron i dokładnie wymieszać. Podawać od razu udekorowane listkiem bazylii.
Makaron fenomenalnie smakuje z lampką białego gruzińskiego wina Marani (klik)

 








Marani Rkatsiteli (klik) to gruzińskie białe wytrawne wino gronowe żywe i krystaliczne. 

Wino ma cudowny lekko  owocowy aromat, w którym dominują nuty jabłka i melona.
W smaku bardzo lekkie, orzeźwiające,  doskonale pasuje do owoców morza, ryb potraw z drobiu i nie tylko ;).
Oczarował mnie jego smak.
 
Bardzo Wam polecam :)
  

  


21 sierpnia 2016

Gofry czekoladowe z bitą śmietaną i wiśniami



Dla wielbicieli czekolady i wiśni strzał w dziesiątkę :) Idealne gofry smakami wpasowujące się w klimat tortu szwarcwaldzkiego :) Bardzo, bardzo Wam polecam :)

Składniki:
2 szkl. mąki pszennej
2 jajka
250ml mleka czekoladowego
300ml wody gazowanej
2 kopiate łyżki gorzkiego kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżeczki cukru z wanilią (klik)
4 łyżki oleju 
szczypta soli

ponadto:
bita śmietana
konfitura wiśniowa
listki mięty do dekoracji

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Pozostałe składniki dokładnie zmiksować. Białka delikatnie wmieszać do całości. Gofry piec ok 2 minuty najlepiej w gofrownicy o mocy co najmniej 1300Wat . Podawać z bitą śmietaną i konfiturą wiśniową. Smacznego :)





11 sierpnia 2016

Muffiny cukiniowo-cytrynowe z cytrynowym lukrem



Cudownie mięciuteńkie, idealnie wilgotne. Doskonale smakują nawet drugiego lub trzeciego dnia po upieczeniu. Zawdzięczają to dodatkowi startej cukinii. Przepis znaleziony na stronie Moje wypieki. Polecam Wam baaardzo :)


Składniki na muffiny (12szt):
250g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/3 łyżeczki zmielonego kardamonu
szczypta soli
2 duże jajka
125ml oleju rzepakowego lub słonecznikowego
150g drobnego cukru
125ml kwaśnej śmietany
świeżo wyciśnięty sok z 1 cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
230g cukinii startej na grubej tarce (umyta, nieobrana i nieodsączana. Z dużej wydrążyć pestki.) 

Składniki na lukier:
1,5 szkl cukru pudru
skórka otarta z 1 cytryny
3-4 łyżki soku z cytryny


Mąkę, proszek do pieczenia, sodę i kardamon wymieszać.
W osobnym naczyniu wymieszać wszystkie mokre składniki. Wmieszać je do suchych, dodać cukinię i wymieszać krótko ale dokładnie. Ciasto przełożyć do formy muffinkowej wyłożonej papilotkami. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok.25 minut w temp 170-180 stopni do suchego patyczka. Wyjąć z piekarnika a po kolejnych 5minutach wyjąć z formy i wystudzić na kratce. Składniki na lukier bardzo dokładnie rozetrzeć. Wystudzone mufinki polukrować. Smacznego :)






10 sierpnia 2016

Sałatka (mizeria) z cukinii



Dzisiejsza propozycja na sałatkę to coś pomiędzy klasyczną mizerią a sosem tzatziki. Różnica polega na tym, że zamiast ogórka do jej przygotowania potrzebna nam będzie młoda cukinia. Dla nas jedna z ulubionych w upalne dni :) Bardzo polecam :)

Składniki:
3-4 młode cukinie
sól
świeżo zmielony pieprz
1 ząbek czosnku (opcjonalnie)
1 łyżka posiekanego koperku
2-3 łyżki śmietany lub jogurtu greckiego

Cukinie obrać i zetrzeć na grubej tarce. Posolić i odstawić na 15 minut. Po tym czasie odlać wytworzony sok. Dodać przeciśnięty czosnek, koperek i jogurt grecki. Wymieszać, doprawić. Smacznego :)








9 sierpnia 2016

Sorbet ananasowo-miętowy



Idealna propozycja na upalne dni. Fantastycznie orzeźwiający i leciuteńki sorbet ananasowy z nutką mięty. Polecam :)


Składniki:
700g odsączonego ananasa z puszki
150ml syropu ananasowego z puszki
3 łyżki syropu barmańskiego mohito
2 duże łyżki posiekanej mięty

Wszystkie składniki bardzo dokładnie zmiksować. Przelać do pojemnika i zamrozić. Przed podaniem można raz jeszcze zmiksować, ale nie jest to konieczne. Smacznego :)

 




8 sierpnia 2016

Bułeczki drożdżowe jogurtowe z jabłkami



Zabieram się za nadrabianie zaległości blogowych :) Kilka dni wolnego mam nadzieję że troszkę to ułatwi ;) Dzisiaj zapraszam was na cudownie mięciuteńkie bułeczki drożdżowe z jabłkami i orzechami. Robione na wzór tych z jagodami (klik). Lżejsza wersja jogurtowa sprawdza się równie dobrze co jej starsza siostra mascarponowa ;) Bardzo, bardzo Wam polecam :)



Składniki na 12 szt:
550g mąki pszennej
250 ml letniego mleka
100g masła
2 kopiate łyżki jogurtu greckiego
2 jajka
7 łyżek cukru
25g świeżych drożdży lub 14g suszonych
1 szczypta soli

ponadto:
7-8 jabłek
odrobina cukru
1-2 łyżki ciepłej wody
2 łyżki posiekanych orzechów włoskich
szczypta cynamonu
1 roztrzepane jajko do posmarowania

Składniki na lukier:
1/2 szkl cukru pudru
1-2 łyżki gorącej wody
płatki migdałów do posypania

Drożdże rozmieszać dokładnie z cukrem i połową mleka i odstawić na 15 minut. Masło rozpuścić i połączyć dokładnie z pozostałym mlekiem i jogurtem. Wszystkie składniki na ciasto bardzo dokładnie wyrobić. Jeśli ciasto będzie się kleiło można podsypać mąką ale nie za wiele by nie było twarde. Im luźniejsze ciasto tym delikatniejsze bułeczki.
Ciasto przełożyć do naoliwionej miski, przykryć ściereczką i odstawić do podwojenia objętości.

Jabłka obrać, wydrążyć i pokroić w średniej wielkości kostkę. Wrzucić do rondelka, dodać wodę, cukier i dobrą chwilę prażyć. Na koniec dodać szczyptę cynamonu i posiekane orzechy. Wymieszać i wystudzić.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 12 części. Każdą z nich rozpłaszczyć na placuszek. Na środek każdego z nich nałożyć ok 1,5 łyżki jabłek i bardzo dokładnie skleić. Uformować bułeczkę i ułożyć ją na blasze wyłożonej matą do pieczenia klejeniem do spodu. Uformowane bułeczki odstawić na ok 20 minut do napuszenia. Po tym czasie każdą z bułeczek posmarować roztrzepanym jajkiem. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok 20 minut w temp 190-200 stopni. Studzić na kratce a wystudzone polukrować (składniki lukru dokładnie rozetrzeć). Smacznego :)






5 sierpnia 2016

Mule w pomidorach, czosnku i białym winie po włosku


Gdyby jeszcze jakiś czas temu ktoś mnie zapytał czy lubię mule - odpowiedziałabym, że średnio ;) Dzisiaj zdecydowanie mogę powiedzieć, że bardzo je polubiłam :) Ten przepis mimo swej prostoty jest zdecydowanie najlepszym jaki miałam okazję testować. Jeśli lubicie mule sięgnijcie po niego koniecznie. Jeśli owoce morza to nie jest do końca Wasza bajka a chcecie się do nich przekonać to jest to również najlepszy z pomysłów by zakochać się w ich smaku. Przepis znaleziony na Kwestia smaku. Polecam Wam baaardzo :)


Składniki:
1 kg świeżych małży (muli)
1 cebula
2 ząbki czosnku
4 łyżki oliwy z oliwek
1 puszka pokrojonych pomidorów
250ml białego wytrawnego wina
sól i świeżo zmielony pieprz

Mule umyć szybko i sprawnie pod bieżącą zimną wodą. Otwartymi postukać w blat. Jeśli się zamkną zostawić, Jeśli nadal pozostaną otwarte wyrzucić.Umyte mule na czas przygotowywania sosu stawić ponownie do lodówki (pod wpływem ciepła mogą się otwierać a chcemy tego uniknąć).
Czosnek pokroić w cieniutkie plasterki lub przecisnąć przez praskę. Cebule pokroić w piórka.
Podsmażyć na rozgrzanej oliwie. Dodać pomidory i podgrzewać. Dodać wino i zredukować ok 5-8 minut. Doprawić solą i pieprzem. Następnie wrzucić mule, przykryć i gotować 6 minut. W połowie gotowania przemieszać garnkiem by wszystko się wymieszało. Podawać natychmiast z białym pieczywem lub upieczoną bagietka czosnkową w towarzystwie białego wina. Smacznego :)